<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Niezdrowe trendy w bezpieczeństwie &#8211; full disclosure</title>
	<atom:link href="http://nfsec.pl/hack/295/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nfsec.pl/hack/295</link>
	<description>Network Access to Reserved Files Security jest blogiem zajmującym się podstawowym bezpieczeństwem w Internecie.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 28 Apr 2012 19:14:17 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
	<item>
		<title>Autor: Patryk Krawaczyński</title>
		<link>http://nfsec.pl/hack/295/comment-page-1#comment-122</link>
		<dc:creator>Patryk Krawaczyński</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 10:31:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nfsec.pl/?p=295#comment-122</guid>
		<description>Doskonałym komentarzem do tego felietonu jest artykuł opublikowany na łamach serwisu &lt;a href=&quot;http://heise-online.pl/&quot; target=&quot;_blank&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Heise Online&lt;/a&gt; traktujący o dyskusji o odpowiedzialnym ujawnianiu luk w zabezpieczeniach, która wywiązała się na konferencji bezpieczeństwa RSA:
&lt;blockquote&gt;
Już od dłuższego czasu producenci oprogramowania i hakerzy dyskutują o tym, jak najlepiej obchodzić się z nowo odkrywanymi lukami w zabezpieczeniach. Podczas jednej z dyskusji w ramach &lt;a href=&quot;http://www.rsaconference.com/&quot; target=&quot;_blank&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;konferencji bezpieczeństwa RSA&lt;/a&gt; w San Francisco dotyczącej odpowiedzialnego ujawniania usterek (Responsible Disclosure) swój krytyczny stosunek do zachowania producentów oprogramowania wyraził między innymi odkrywca &lt;a href=&quot;http://www.metasploit.com/&quot; target=&quot;_blank&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Metasploita&lt;/a&gt; H. D. Moore. Publikuje on szczegóły na temat odkrywanych przez siebie luk bez konsultacji z producentami, w związku z czym ci ostatni zarzucają mu nieodpowiedzialność. Tymczasem Moore zapytał, kto tak naprawdę jest nieodpowiedzialny: haker, który upublicznia lukę, czy producent, który mimo lepszej wiedzy przez wiele miesięcy nie raczy jej naprawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Ponadto Moore wielokrotnie spotykał się z sytuacjami, w których producenci oprogramowania nie są w stanie dostarczyć na czas odpowiednich poprawek, mimo uprzednich deklaracji co do terminu ich ukazania się. Nieistotne, czy chodzi tu o 30, 60, 90 czy 120 dni – terminy te nigdy nie są dotrzymywane. Jeśli jednak kod exploit&#039;a nagle pojawi się na jakimś forum, poprawka jest gotowa w ciągu dziesięciu dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Obecni na konferencji przedstawiciele koncernów Adobe i Microsoft tłumaczyli ciągnące się miesiącami opóźnienia koniecznością przeprowadzania obszernych testów wprowadzanych poprawek. Brad Arkin, który w Adobe odpowiada za bezpieczeństwo produktów i ochronę danych, stwierdził, że obecnie zaprogramowanie właściwej poprawki zajmuje czasami nawet tylko jeden dzień. &quot;Jednak samo testowanie może potrwać wiele tygodni, ponieważ np. w przypadku Adobe Readera musimy przetestować 29 różnych wersji w 80 różnych językach&quot;. Mimo to firmie Adobe udało się w ubiegłym roku zredukować czas testów z ośmiu tygodni do 15 dni i to przy takim samej faktycznej liczbie roboczogodzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Tim Stanley, CISO w liniach lotniczych Continental Airlines, skierował mocne słowa do obydwu producentów: &quot;Mnie jest obojętne, jakie panują stosunki między hakerami a producentami. Płacę bezpośrednio i pośrednio za pracę obydwu grup i chcę, aby luki były zamykane tak szybko, jak to tylko jest możliwe&quot;. Ponadto Stanley uważa, że nie do zaakceptowania jest fakt, że firmy takie jak Microsoft przez wiele miesięcy, a nawet lat wiedzą o lukach, a ich nie łatają ani też nie informują o nich klientów. Jest mu obojętne, nad iloma lukami jednocześnie producent pracuje i jakie przez to powstają opóźnienia w testach. &quot;Jeśli nie jesteście w stanie zapewnić odpowiednich zasobów w celu szybkiego rozwiązania problemów, poszukajcie sobie innej branży&quot; – grzmiał Stanley.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Ekspert od bezpieczeństwa Steve Dispensa postulował, aby producenci przez proponowanie aktualizacji  przynajmniej sugerowali między wierszami, iż z wersji, których one dotyczą, nie powinno się korzystać z uwagi na występujące w nich luki w zabezpieczeniach. Producenci oprogramowania nie palą się do takich deklaracji, ponieważ obawiają się, że na podstawie tego typu porad można szybko odgadnąć, w jakim konkretnym produkcie znajdują się luki. Reakcja Tima Stanleya była znów nerwowa: &quot;Żarty sobie robicie? Źli chłopcy są wystarczająco sprytni. Oni są w stanie wykryć lukę i bez waszych wskazówek&quot;.
&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Z kolei Dispensa na podstawie własnych doświadczeń stwierdził, że sami eksperci często nie wiedzą, jak powinni wykorzystać zdobyte informacje. Nie wiadomo, do kogo trzeba się zwrócić, jeśli np. odkryje się lukę w protokole typu SSL. &quot;Jestem w stanie zrozumieć, że jeśli ktoś ma w perspektywie informowanie kilkunastu producentów, to woli opublikować informację o błędzie po prostu na forum&quot; – powiedział Dispensa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Wszyscy uczestnicy dyskusji zgodzili się jednak, że producenci oprogramowania i dostawcy usług sieciowych powinni zdefiniować odpowiedni proces kontaktu z hakerami. &quot;Nie może być tak, że drogocenne informacje na temat poważnych luk giną w potoku ogólnych zgłoszeń pomocy technicznej danego producenta&quot; – stwierdziła Katie Moussouris z Microsoftu. Michael Barrett, CISO w spółce córce eBaya – PayPal – był &quot;zniesmaczony faktem, w jaki sposób niektóre firmy podają wskazówki do obchodzenia się z hakerami na swoich stronach internetowych&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Z kolei dla Moore&#039;a znacznie bardziej skandaliczny jest fakt, że luki nie są łatane we wszystkich wersjach danego oprogramowania. &quot;W niektórych produktach znajduje się prastary kod. Jeśli łatane będą tylko aktualne wersje, np. Windows 7 i Windows Vista, wówczas nikt nie powie klientom, że problemem dotknięte są także Windows XP i Windows Server 2003&quot;. Tim Stanley wyraził się jeszcze bardziej dobitnie: &quot;Nieuwzględnianie starych wersji podczas łatania i nieinformowanie klientów o zagrożeniach to po prostu skandal&quot;. Zwracając się do Adobe, Stanley nadmienił wręcz, że tego rodzaju postępowanie ociera się o oszustwo biznesowe.&lt;/blockquote&gt;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Doskonałym komentarzem do tego felietonu jest artykuł opublikowany na łamach serwisu <a href="http://heise-online.pl/" target="_blank" rel="nofollow" class="extlink" rel="nofollow">Heise Online</a> traktujący o dyskusji o odpowiedzialnym ujawnianiu luk w zabezpieczeniach, która wywiązała się na konferencji bezpieczeństwa RSA:</p>
<blockquote><p>
Już od dłuższego czasu producenci oprogramowania i hakerzy dyskutują o tym, jak najlepiej obchodzić się z nowo odkrywanymi lukami w zabezpieczeniach. Podczas jednej z dyskusji w ramach <a href="http://www.rsaconference.com/" target="_blank" rel="nofollow" class="extlink" rel="nofollow">konferencji bezpieczeństwa RSA</a> w San Francisco dotyczącej odpowiedzialnego ujawniania usterek (Responsible Disclosure) swój krytyczny stosunek do zachowania producentów oprogramowania wyraził między innymi odkrywca <a href="http://www.metasploit.com/" target="_blank" rel="nofollow" class="extlink" rel="nofollow">Metasploita</a> H. D. Moore. Publikuje on szczegóły na temat odkrywanych przez siebie luk bez konsultacji z producentami, w związku z czym ci ostatni zarzucają mu nieodpowiedzialność. Tymczasem Moore zapytał, kto tak naprawdę jest nieodpowiedzialny: haker, który upublicznia lukę, czy producent, który mimo lepszej wiedzy przez wiele miesięcy nie raczy jej naprawić.</p>
<p>Ponadto Moore wielokrotnie spotykał się z sytuacjami, w których producenci oprogramowania nie są w stanie dostarczyć na czas odpowiednich poprawek, mimo uprzednich deklaracji co do terminu ich ukazania się. Nieistotne, czy chodzi tu o 30, 60, 90 czy 120 dni – terminy te nigdy nie są dotrzymywane. Jeśli jednak kod exploit&#8217;a nagle pojawi się na jakimś forum, poprawka jest gotowa w ciągu dziesięciu dni.</p>
<p>Obecni na konferencji przedstawiciele koncernów Adobe i Microsoft tłumaczyli ciągnące się miesiącami opóźnienia koniecznością przeprowadzania obszernych testów wprowadzanych poprawek. Brad Arkin, który w Adobe odpowiada za bezpieczeństwo produktów i ochronę danych, stwierdził, że obecnie zaprogramowanie właściwej poprawki zajmuje czasami nawet tylko jeden dzień. &#8222;Jednak samo testowanie może potrwać wiele tygodni, ponieważ np. w przypadku Adobe Readera musimy przetestować 29 różnych wersji w 80 różnych językach&#8221;. Mimo to firmie Adobe udało się w ubiegłym roku zredukować czas testów z ośmiu tygodni do 15 dni i to przy takim samej faktycznej liczbie roboczogodzin.</p>
<p>Tim Stanley, CISO w liniach lotniczych Continental Airlines, skierował mocne słowa do obydwu producentów: &#8222;Mnie jest obojętne, jakie panują stosunki między hakerami a producentami. Płacę bezpośrednio i pośrednio za pracę obydwu grup i chcę, aby luki były zamykane tak szybko, jak to tylko jest możliwe&#8221;. Ponadto Stanley uważa, że nie do zaakceptowania jest fakt, że firmy takie jak Microsoft przez wiele miesięcy, a nawet lat wiedzą o lukach, a ich nie łatają ani też nie informują o nich klientów. Jest mu obojętne, nad iloma lukami jednocześnie producent pracuje i jakie przez to powstają opóźnienia w testach. &#8222;Jeśli nie jesteście w stanie zapewnić odpowiednich zasobów w celu szybkiego rozwiązania problemów, poszukajcie sobie innej branży&#8221; – grzmiał Stanley.</p>
<p>Ekspert od bezpieczeństwa Steve Dispensa postulował, aby producenci przez proponowanie aktualizacji  przynajmniej sugerowali między wierszami, iż z wersji, których one dotyczą, nie powinno się korzystać z uwagi na występujące w nich luki w zabezpieczeniach. Producenci oprogramowania nie palą się do takich deklaracji, ponieważ obawiają się, że na podstawie tego typu porad można szybko odgadnąć, w jakim konkretnym produkcie znajdują się luki. Reakcja Tima Stanleya była znów nerwowa: &#8222;Żarty sobie robicie? Źli chłopcy są wystarczająco sprytni. Oni są w stanie wykryć lukę i bez waszych wskazówek&#8221;.</p>
<p>Z kolei Dispensa na podstawie własnych doświadczeń stwierdził, że sami eksperci często nie wiedzą, jak powinni wykorzystać zdobyte informacje. Nie wiadomo, do kogo trzeba się zwrócić, jeśli np. odkryje się lukę w protokole typu SSL. &#8222;Jestem w stanie zrozumieć, że jeśli ktoś ma w perspektywie informowanie kilkunastu producentów, to woli opublikować informację o błędzie po prostu na forum&#8221; – powiedział Dispensa.</p>
<p>Wszyscy uczestnicy dyskusji zgodzili się jednak, że producenci oprogramowania i dostawcy usług sieciowych powinni zdefiniować odpowiedni proces kontaktu z hakerami. &#8222;Nie może być tak, że drogocenne informacje na temat poważnych luk giną w potoku ogólnych zgłoszeń pomocy technicznej danego producenta&#8221; – stwierdziła Katie Moussouris z Microsoftu. Michael Barrett, CISO w spółce córce eBaya – PayPal – był &#8222;zniesmaczony faktem, w jaki sposób niektóre firmy podają wskazówki do obchodzenia się z hakerami na swoich stronach internetowych&#8221;.</p>
<p>Z kolei dla Moore&#8217;a znacznie bardziej skandaliczny jest fakt, że luki nie są łatane we wszystkich wersjach danego oprogramowania. &#8222;W niektórych produktach znajduje się prastary kod. Jeśli łatane będą tylko aktualne wersje, np. Windows 7 i Windows Vista, wówczas nikt nie powie klientom, że problemem dotknięte są także Windows XP i Windows Server 2003&#8243;. Tim Stanley wyraził się jeszcze bardziej dobitnie: &#8222;Nieuwzględnianie starych wersji podczas łatania i nieinformowanie klientów o zagrożeniach to po prostu skandal&#8221;. Zwracając się do Adobe, Stanley nadmienił wręcz, że tego rodzaju postępowanie ociera się o oszustwo biznesowe.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

